GotLink.pl alicja.wyskok.y0.pl praca Kraków Grupa Rafała Kmity fotografia jak
żydowskimi. W świetle przytoczonych wyżej argumentów zmiana naszego członkostwa z UE na NAFTA niczego nie rozwiązuje. Łudzenie nas zbawiennym członkostwem w NAFTA jest czczą naiwnością lub snuciem iluzji. Musimy przyjąć do wiadomości, że sami winniśmy zadbać o swoje interesy. Nie wyręczą nas ani Niemcy, ani USA – chyba że we własnym interesie.
swoich osobistych interesów po dopuszczenie do wspólnych geszeftów dla nielicznych polskich rekinów finansjery i po gwarancje dla interesów swoich grup. Czasem wręcz przeciwnych, jak np. możliwość zmiany ustawy antyaborcyjnej według życzenia SLD i UP lub tolerowania istnienia Kościoła według marzeń hierarchów. Różni ludzie i różne grupy dopatrują się słusznie lub nie realizacji swoich celów. Nie dziwi więc brak zasadniczego pytania: jaka UE? Do jakiej Unii tak spieszno naszym „elitom”?
nie u nas, ale w Rosji i Chinach. W tych też krajach i na Bliskim Wschodzie mogą zapewnić sobie potrzebne surowce. Tak więc interesy amerykańskie są związane z Polską w mniejszym stopniu niż z tymi krajami lub naszymi sąsiadami (Rosja, RFN) i USA nie będą osłabiać swoich z nimi relacji dla nas. Tak realnie przedstawia się nasza przydatność w NAFTA z punktu widzenia USA. Cel jest jednak ten sam (równie utopijny) – opanowanie całego świata pod względem gospodarczym, militarnym i politycznym.
przewagi wspólnoty socjalistycznej (Układu Warszawskiego, RWPG), tak obecnie rządzący i wysługujący się im dziennikarze uświadamiają nam dobrodziejstwa liberalizmu i atuty kolejnej „jedynie słusznej” wspólnoty międzynarodowej (NATO, UE). A cały proces indoktrynacji wraz z nachalną propagandą nie zmieniają tonu od roku 1989, bez względu na to, jaka opcja polityczna pozostaje aktualnie u władzy. W naganianiu Polaków do kolejnej mutacji raju na ziemi biorą udział byli aparatczycy PZPR-u
ciężki okres kolonialnej dominacji Niemiec lub USA. Przeciw naszej obecności w NAFTA (co nie oznacza aprobaty naszego członkostwa w UE) przemawia awanturnicza polityka USA, dążących do hegemonii nad całym światem. Po 11 listopada 2001 r. Stany Zjednoczone poczuły się zagrożone w pozycji jedynego supermocarstwa. Oto jedyna światowa potęga zadrżała od uderzenia grupki terrorystów. Czy w takiej sytuacji można mówić o supermocarstwowości? Aby wiarę w nią odbudować, trzeba było przez wiele miesięcy
iż w sprawach polskiej racji stanu stanęli w jednym szeregu z ekskomunistami. Nie wzbudza ich nieufności nawet fakt, że to ci sami ludzie, którzy wpychali nas nie tak dawno w sowieckie objęcia, teraz bez żenady pragną uzależnić naszą przyszłość od nowych eurosowietów. Być może patriotyzm byłych opozycjonistów ograniczał się do sfery werbalnej. Dołączenie eksopozyjonistów do ekskomunistów, w połączeniu z nachalną propagandą na rzecz UE, skutkują dezorientacją społeczeństwa. Jeśli dodać do tego
silnego protektora (seniora według norm średniowiecznych) w odniesieniu do Niemiec, co przy naszej słabości nie byłoby bez znaczenia. Takie rozwiązanie kwestii zagrożenia niemieckiego, skrytego pod szyldem UE, wydawałoby się pożądane. W tym jednak jest ambaras, aby dwoje chciało naraz. Stanom Zjednoczonym potrzebne jest nie tylko polskie mięso armatnie, ale i silni sojusznicy, czego o nas powiedzieć się nie da. USA potrzebują też znaczących rynków zbytu dla swoich towarów, a te znaleźć mogą
Skoro obawiamy się globalizacji w wymiarze europejskim, to zastąpienie jej odmianą amerykańską przypominałoby wypędzanie jednej choroby przez inną. Zarówno w przypadku UE, jak i NAFTA uzyskalibyśmy status neokolonialny, gdyż globalizm polega na tworzeniu nowych kolonii na rzecz międzynarodowego kapitału. To, że również w środowiskach kreatorów globalizmu nastąpi sprzeczność interesów, może stanowić pewną i dla nas nadzieję, ale to kwestia przyszłości – wpierw trzeba będzie przebrnąć przez