GotLink.pl swiadectwo energetyczne Poznan alicja.wyskok.y0.pl kawa poutac

S>łuchając wypowiedzi poprawnościowych polityków i massmedialnych dziennikarzy, trudno oprzeć się wrażeniu, że polskie „elity” dźwigające z mozołem odpowiedzialność za kraj oraz kadra polskojęzycznej prasy, radia i telewizji zobowiązana dziennikarską etyką do rzetelnego informowania społeczeństwa ogarnięte zostały unijno-europejskim amokiem. Tak jak przez minione dziesięciolecia PRL-u byliśmy przekonywani co do zalet ustroju socjalistycznego i stale rosnącej we wszystkich dziedzinach

Jednak nasza słabość gospodarcza z jednej strony i brak samodzielności politycznej sił rządzących Polską po 1989 r. z drugiej, doprowadziły do wpychania nas w struktury zachodnioeuropejskie – NATO i UE. Przywiązanie do zależności od obcych spowodowało reorientację ekip rządzących, bez względu na historyczne konotacje – jak ongiś po wskazówki podróżowano do Moskwy, tak obecnie jeździ się do Berlina (choć teoretycznie stolicą nowego euroraju jest Bruksela). z pomocą polskojęzycznych

Polski, poprzedzony okupacją Spisza przez Austrię, uratowaną przed Turkami przez Jana III Sobieskiego. W 19 lat po „Cudzie nad Wisłą”, powstrzymującym pochód armii sowieckiej w głąb Europy, Zachód nie wsparł nas w obronie przed najeźdźcami. Jako sojusznik aliantów zostaliśmy po II wojnie światowej sprzedani Sowietom. Tuszowanie obecnej naszej niemocy zasługami przodków może powodować jedynie rozdrażnienie adresatów i zamiast godnej uwagi racji politycznej przypomina skamlenie obitego

mediów wpierają nam, że nie ma innej alternatywy, bo „jeśli nie UE, to. Jedną z form odpowiedzi przeciwników nowej wasalizacji Polski jest odwoływanie się do historycznych zaszłości. Z tych onegdajszych naszych wobec Europy zasług ma ponoć wynikać wdzięczność Zachodu w stosunku do Polski – dozgonna i gwarantująca nam zabezpieczenie naszych interesów. Historia (w tym i Polski) uczy jednak, że wdzięczność w polityce jest zjawiskiem nieznanym. Po Wiktorii Wiedeńskiej nastąpił I rozbiór

jeśli postawimy na bliską współpracę z USA, o naszej przyszłości będzie decydować lobby żydowskie. Już obecnie w trakcie podróży prezydenta lub premiera RP obowiązkowo organizowane są spotkania ze środowiskami żydowskimi w USA. Liczne organizacje żydowskie w USA będą zgłaszać jeszcze większe żądania rewindykacyjne wobec mienia żydowskiego istniejącego w Polsce przed II wojną światową. Gromadzone dotychczas przez te organizacje fundusze poprzez naciski na rządy i instytucje, m. Niemiec i Szwajcarii,

iż w sprawach polskiej racji stanu stanęli w jednym szeregu z ekskomunistami. Nie wzbudza ich nieufności nawet fakt, że to ci sami ludzie, którzy wpychali nas nie tak dawno w sowieckie objęcia, teraz bez żenady pragną uzależnić naszą przyszłość od nowych eurosowietów. Być może patriotyzm byłych opozycjonistów ograniczał się do sfery werbalnej. Dołączenie eksopozyjonistów do ekskomunistów, w połączeniu z nachalną propagandą na rzecz UE, skutkują dezorientacją społeczeństwa. Jeśli dodać do tego

silnego protektora (seniora według norm średniowiecznych) w odniesieniu do Niemiec, co przy naszej słabości nie byłoby bez znaczenia. Takie rozwiązanie kwestii zagrożenia niemieckiego, skrytego pod szyldem UE, wydawałoby się pożądane. W tym jednak jest ambaras, aby dwoje chciało naraz. Stanom Zjednoczonym potrzebne jest nie tylko polskie mięso armatnie, ale i silni sojusznicy, czego o nas powiedzieć się nie da. USA potrzebują też znaczących rynków zbytu dla swoich towarów, a te znaleźć mogą

Skoro obawiamy się globalizacji w wymiarze europejskim, to zastąpienie jej odmianą amerykańską przypominałoby wypędzanie jednej choroby przez inną. Zarówno w przypadku UE, jak i NAFTA uzyskalibyśmy status neokolonialny, gdyż globalizm polega na tworzeniu nowych kolonii na rzecz międzynarodowego kapitału. To, że również w środowiskach kreatorów globalizmu nastąpi sprzeczność interesów, może stanowić pewną i dla nas nadzieję, ale to kwestia przyszłości – wpierw trzeba będzie przebrnąć przez